Kategorie: Wszystkie | wiersz
RSS

wiersz

poniedziałek, 06 września 2010
Szaruga za oknem
Jeszcze nie jesienna
Taka zwykła, codzienna

Wlewa się przez szyby
w oczy, w serce, w myśli
Czasem nocą się przyśni

Od rana do wieczora
kokonem
oplata

ręce, nogi i resztki lata

Po kątach się snuje
Nieproszona, smętna
W sieć pajęczą zaklęta

Zapalone świece
kadzidełka wonne
nie pomogą, są bezbronne

Wyciągam ręce
w błagalnym geście
weźcie ją krzyczę, weźcie.

Odpowiada mi cisza
Pustka tłumi krzyk
Nie pomoże nikt?

Kulę omdlałe ramiona
Zaplatam dłonie
Patrzę jak świeca płonie

16:55, abrakadabra_1945 , wiersz
Link Komentarze (5) »