Kategorie: Wszystkie | wiersz
RSS
środa, 21 lipca 2010


Ta noc już nie jest nasza

Zabrałeś z sobą barwy  snów.

Zamknąłeś bramy raju

Wyrzuciłeś klucz

Jestem malutką, słoną łzą

drgająca pod powieką.

Rybą z głębiny wód

wyrzuconą na brzeg.

Podeptaną gałązką bzu.

Staruszką z balastem lat.

Wędrowcem na rozdrożu

bez map.

Samotnym jachtem

miotanym przez wiatr.

Malutkim dzieckiem

gubiącym matki ślad

Jestem jak ptak

trafiony w locie

pikujący bezwładnie

w dół

Jestem tu gdzie noc

gdzie ból i chłód

Ty jesteś tam

gdzie słońce

Gdzie nie ma burz

Czekasz milczący

aż spadnie moja łza.


09:02, abrakadabra_1945
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 lipca 2010


Mój świat

Przyszedł po mnie

Nie pytał kim jestem

Nie mówił kim jest

i czego chce

Spojrzał prosto w serce.

Ujął moje dłonie

i poprowadził z sobą.

Poszłam

Nie pytając dokąd i po co

Jak mogłam pytać?

Był taki spokój

Taka jasność i cisza

Droga gładka

i prosta

Jego dłonie ciepłe

i mocne

Ruchy takie pewne

Oczy  pełne słońca.

O co miałam pytać?

On otwierał mój świat
bez zbędnych słów.

Szukałam szczęścia

tyle lat

dzień po dniu.

Tyle ran

i bólu zaznałam,

a "mój świat" wciąż nie był mój.

A on tak lekko

tak cicho

otworzył go.

Jakby nie było bram.


02:54, abrakadabra_1945
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 lipca 2010

Tak się cieszyłam, że skończyły się nareszcie deszcze i będzie ciepłe lato ale o czymś takim na pewno nie marzyłam. To jest ukrop. Dzisiaj wyszłam na podwórko i zaraz zrobiłam w tył zwrot, bo haust powietrza wciągnięty w płuca po prostu mnie parzył. Nie dało się wytrzymać nawet parę minut. Cały dzień siedzę w domu i patrzę ze smutkiem jak moje róże w ogrodzie zwijają płatki od nadmiaru temperatury, jak soczysto zielone liście brzóz i wierzby oklapły bez wilgoci i z nadmiaru słońca.  Czemu nie może być w sam raz tylko albo potop albo żar piekielny. Nic cholera nie można robić.    Mózg  się lasuje, a całe ciało jak ugotowane. Nie wyobrażam sobie jak w taki upał ludzie dojeżdżają do pracy autobusami, czy tramwajami, w ścisku, zaduchu. Maskara.
Przed chwilą zaczęłam oglądać na dwójce film "Czarna wdowa"  ale nie ma czym oddychać mimo otwartego na oścież okna i nawet film mnie nie wciąga.   Powietrze stoi w miejscu. Na domiar złego w sklepiku na mojej ulicy zabrakło wody mineralnej i soków. Muszę zagotować wodę, dodać cytryny i przelać do butelek po mineralnej. W lodówce schłodzi się i będzie w sam raz na jutro do picia. Trzeba sobie jakoś radzić.
już mi się nie chce pisać. Dość na dzisiaj.
niedziela, 11 lipca 2010
                             Popatrz.
                                                               Słońce chyli się ku zachodowi.
Tyle już minęło pór roku, tyle wschodów i zachodów słońca, a w nas tyle nadziei i marzeń jeszcze.
Szron posrebrzył nasze skronie, a ja wciąż pamiętam tę pąsową różę, którą zerwałeś w parku dla mnie i ten bukiet pożółkłych liści, które zbieraliśmy ostatniej naszej jesieni...
I stukot kół pociągu wiozącego mnie w przyszłość.

A dzisiaj...dzisiaj już nie ma nas.
Żyjemy każde z osobna.
Tylko czasem dyskretnie zerkamy wstecz, aby przywołać piękne wspomnienia, żeby ogrzać serce.
Cieszmy się tym co mamy i co jeszcze przed nami.
Nie postawiliśmy przecież kropki nad i.
czwartek, 08 lipca 2010




Gdziekolwiek wejdę to wszędzie albo chandry, albo deprechy.
Ludziska tak się dołują nawzajem, że nawet jak człowiek ma dobry nastrój, to po przeczytaniu kilku blogów z opisami wszystkich dołów i czarnych scenariuszy ma sam doła. To się cholernie udziela. Tak samo jak błędy ortograficzne. Nie wiem czy piszący mają takie poważne deficyty w poprawności ortograficznej czy nie zwracają uwagi co im wychodzi spod klawiszy, czy nie chce im się robić korekty, bo na wielu blogach roi się od błędów ortograficznych i gramatycznych też.
Nie powiem, że sama uważam się za alfę i omegę ortografii ale przynajmniej się staram i jeśli czegoś nie jestem pewna to chce mi się ruszyć dupsko i sprawdzić w słowniku albo w wyszukać w necie.
Od pewnego czasu łapię na tym, że  coraz częściej mam wątpliwości przy pisaniu prostych słów. Szlag mnie trafia, bo wiem, że to skutek czytania blogów. jestem wzrokowcem i to co widzę zapada mi bardziej w pamięć niż to co słyszę, więc siłą rzeczy patrzenie na dziesiątki "byków" w tekstach musi się jakoś negatywnie zapisać.
Dokładnie tak samo jest z tymi wszystkimi czarnymi myślami, depresjami itp.
Rozumiem, że blog to własność poniekąd prywatna, tylko dostępna dla wszystkich i w tym jest problem. A ja mam takie cholerne "szczęście", że najczęściej trafiam na blogi smutasów.
Tak samo mam w życiu. Przyciągam ludzi z pokręconymi życiorysami, zawiedzionych, samotnych. Podobno jestem silną osobowością. Coś jest w tym prawdy ale ja też czasem chciałabym pogadać z kimś "prostym", normalnie patrzącym na życie i nie bawić się w niańkę.
Może w drugim wcieleniu?



23:14, abrakadabra_1945
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 lipca 2010


Moje pisanie 

Ulotne wspomnieniami
Przymglone zapomnieniem
Ożywione pamiętaniem
Moje do ciebie pianie

Pachnące tamtym latem
Rozgrzane naszym słońcem
Muśnięte oddechem
Moje do ciebie pisanie

Niecierpliwe czekaniem
Wytrwałe nadzieją
Tęskne wypatrywaniem
Moje do ciebie pisanie

=============

Czekam


Czekam na dzwonek telefonu
na twój głos
ciepły i dobry
jak twoje oczy

Oczy twoje
dłonie twoje
Moje już nic.

Tylko wspomnienia moje
Marzenia moje
Nie tak to miało być.



13:34, abrakadabra_1945
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 lipca 2010
Minęła 21,50. Już po emocjach. Są pierwsze wyniki wyborcze. Według nieoficjalnych wyników prezydentem zostanie Bronisław Komorowski. Różnica między B. Komorowskim, a J. Kaczyńskim jest niewielka. B.K - 53, 6 %, a J.K - 46,9%.
Dziwne, bo wszyscy się cieszą. To że wygrani, rozumiem, ale żeby wiwatowali przegrani to coś nowego.   Robią chyba dobrą minę do złej sytuacji dla nich. Nieważne co myślą przegrani, ważne wygrał mój kandydat, chociaż gdyby nie zginął Jerzy Szmajdziński, to głosowałabym na niego. Wybrałam jak to się mówi, mniejsze zło.     
22:01, abrakadabra_1945
Link Komentarze (2) »
Witam każdego kto odwiedzi mój blog. Na razie zaczynam blogować więc moje wpisy nie są jeszcze takie jak chciałabym. Ale powoli się rozkręcę. Nie jestem zdecydowana o czym chciałabym pisać. nazwałam swój blog "Galimatias", bo jest tyle tematów i problemów do omawiania, że nie wiadomo co wybrać, chociaż mam ochotę na dużo. Na pewno nie będę narzekać i wyszukiwać samych niedoskonałości życia. Bo po co? Każdy ma swoje problemy więc nie ma sensu zaśmiecać blogu utarczkami z codziennością. Jeśli któryś mój wpis zainteresuje Cię Miły Gościu, to proszę zostaw komentarz, a jeśli nie zostawisz, to nie będę mieć żalu.

14:13, abrakadabra_1945
Link Komentarze (2) »
No tak, wpisałam tekst tylko nie zapisałam i pofrunął.Może tego nie stracę. Jest ładna pogoda, taka w sam raz dla mnie, bo nie lubię upałów ani ulewnych deszczy. Tak jak jest dzisiaj, może być przez całe lato. Trochę słońca ale nie za gorąco. Dochodzi południe, a ja jeszcze nie zjadłam śniadania. Na wybory pójdę przed wieczorem, bo teraz to za dużo ludzi, a ja nie lubię tłumów. Chociaż czy będą tłumy przy urnie? Wiele osób z którymi rozmawiałam nie idzie na wybory. Ja tam idę chociaż żaden z kandydatów nie jest z mojej bajki. Mojego upatrzonego już nie ma wśród żywych. A szkoda. Zanim pójdę do centrum muszę jeszcze pouprzątać pokój, bo ostatnio trochę go zapuściłam. Upały, duchota zrobiły swoje. Nie miałam siły na nic, tylko bezczynnie snułam się jak otumaniona. Lato lubię ale z temperaturami umiarkowanymi, chyba, że jestem nad wodą to słońce mi nie przeszkadza. Od lat nie bywam nad wodą, bo raz, że daleko a dwa, że samej to mi się nie chce. Najbardziej lubiłam pobyty nad morzem. Spacery plażą o świcie i o zachodzie słońca. za jeziorami nie przepadam, bo tam nie można opędzić się od komarów. Przeżyłam raz koszmar z komarami w roli głównej na Gopłem i więcej już się nie pokuszę na takie "przyjemności". Mieszkam w okolicy, w której nie ma komarów. Dwa razy tylko pojawiły się. Po powodzi w 1997 roku i w 2002 roku ale na krótko. Parę dni i zniknęły. Moja rodzina zazdrości mi, że mogę mieć całe dnie i noce otwarte okna, od wiosny do jesieni, bo u nich, mimo, że mieszkają w dużej aglomeracji miejskiej muszą mieć siatki w oknach. Do mnie, najwyżej wpadnie pszczółka, osa albo ćma. Nie ma problemu z nimi. Są łatwo zauważalne i dają się wypędzić. Dochodzi 19,00, więc czas na mnie, na głosowanie. Jeszcze muszę zrobić coś ze świeżo umytymi włosami i w drogę. A potem czekanie do 20,oo z minutami na wstępne wyniki. Oby tylko nie było ripleya.
12:33, abrakadabra_1945
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 czerwca 2010
Napisałam pierwszą notkę i nie wiedziałam jak ją zapisać. Napisałam bardzo dużo i pofrunęła w kosmos. Trochę to skomplikowane tutaj.Może kiedyś opanuję to wszystko. na razie to tylko potrafię pisać.
07:39, abrakadabra_1945
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5